niedziela, 15 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
„Patrz oczyma, fotografuj sercem.” David duChemin
Kiedy kilka dni temu J. zapytała mnie, czy będę chętna na wyjazd do Warszawy, pierw na zakupy w Złotych Tarasach, a potem na spektakl w Teatrze Buffo, bez namysłu zgodziłam się. Pierwsze co mi przyszło to, żeby naładować aparat, bo wiedziałam już wtedy, że zakupy za bardzo nie będą mnie interesowały, że odłączę się od grupy, że pójdę na spacer (samotny spacer), włączę aparat i będę tylko ja i fotografia.
Jeden przycisk, migawka, która przypomniała mi jak kocham fotografować ludzi. Nie wyreżyserowanych ludzi w studio, tylko ludzi na ulicach.
"Istnieją dwa rodzaje fotografów: tacy, którzy komponują zdjęcia, i tacy, którzy je robią. Pierwsi pracują w pracowniach, dla drugich świat jest pracownią. I dla tych nie istnieje zwyczajność, każda rzecz w ich życiu może być źródłem inspiracji." Ernst Haas,
Ale zacznijmy od początku.
Sobota, godzina 10.30*, miejsce spotkania, 9 dziewczyn, dwa samochody, wyznaczony cel podróży, dobra zabawa, relaks i świętowanie Dzień Kobiet.
Godzina 12.30 Warszawa wita Nas. Podjechanie po bilety do Teatru Buffo (recenzja spektaklu 'Lejdis Tango' będzie później).
Godzina 13.00 Złote Tarasy. Umówienie godziny obiadu. Zakupy. Godzina 17.00 Obiad i rozmowy Godzina 19.00 Wyjazd do Teatru. Godzina 20.00 Spektakl. Godzina 22.00 powrót do domu
I ja. Nie powiem najpierw sama pochodziłam po sklepach, tylko w tych wybranych. Może byłam góra w czterech. Nie lubię łazić po sklepach, bez celu, tak sobie. Wolę mieć listę rzeczy do kupienia, by w krótkim czasie zaopatrzyć się w to, co jest najbardziej potrzebne. I tak ze Złotych Tarasów wyszłam z dwiema parami butów, jedną parą spodni, kolczykami (dla siostry) i dwiema książkami. Zostawiwszy zakupy w samochodzie, wyszłam z centrum handlowego i udałam się tam, gdzie nogi mnie poniosą.
"Fotografie to kęsy czasu, które można wziąć do ręki."
A wraz ze mną mój aparat. Szłam przed siebie, patrząc przed siebie, obok siebie, wokół siebie, spoglądając na architekturę, naturę i ludzi. Ci ostatni najbardziej mnie pociągają podczas wciśnięcia spustu od migawki.
"Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości." Henri Cartier-Bresson
Uwielbiam wtopić się w tłum. Uwielbiam, choć na chwilę się zatrzymać, unieruchomić się, nie myśleć i tylko obserwować.
"Zdjęcie to wyrażanie wrażeń. Jeżeli piękno nie będzie istnieć w nas samych, to jak w ogóle będziemy mogli je zauważyć?" Ernst Haas
Dlatego też zapraszam Was do mego spaceru po Warszawie.... (może Warszawa to za duże słowo, ale na pewno jedna część, kawałek architektury, część, która jest Warszawą na 100%). Trasę zaczynamy i kończymy na Złotych Tarasach. Głównym punktem spaceru jest okolica, gdzie mieści się Pałac Kultury i Nauki.
UWAGA: Dużo zdjęć :)
"Fotograf jest uzbrojoną wersją samotnego wędrowca, badacza, myśliwego, krążącego po morzach miejskiego inferno, podglądacza, który odkrywa miasto jako krajobraz zmysłowych skrajności. Ekspert radości z oglądania, koneser empatii, odnajdujący malowniczość świata"
"Wielu ludzi pyta mnie, dlaczego wciąż noszę ze sobą aparat i dlaczego robię zdjęcia. Wówczas odpowiadam „a dlaczego Ty jesz”?" James Lalropui Keivom
*Dzień był mglisty. Jak jechaliśmy do Warszawy padał deszcz, dlatego uznałam, że najwięcej będę robić zdjęć czarno-białych, bo najlepiej odda klimat, który będę chciała przekazać.
niedziela, 1 marca 2015
"Usta zamykają się wtedy, gdy mają do powiedzenia coś ważnego" P. Coelho
Dzisiaj pobawiłam się aparatem
Dzisiaj pobawiłam się trochę tonami
Dzisiaj pobawiłam się kolorami
Dzisiaj pobawiłam się przeróbką
Uwielbiam, kocham swoje oczy
dlatego 'ponownie' zostały one
przeze mnie sfotografowane
Widzę w nich swoją duszę
romantyzm i tajemnicę
siłę i walkę
smutek i żal
radość i szczęście
Ich błękitność
tak znajomy kolor
Rzęsy
czysta postać naturalności,
jedyne co, to tusz jest sztuczny
Oczy moja ostoja
Usta moja głębia
Uśmiech i zaduma
Usta, tak często zamykane
mimo tego
Oczy, tak często otwarte
środa, 18 lutego 2015
Szalona Ruda :)
Jestem szalona
Spełniam swe marzenia
Małymi kroczkami
a jednak
Chwytam to, co ulotne
Budzę się z najdalszego snu
Czuję jakby samoistnie
powracała na tory
za sprawą
jednej, małej decyzji
Wystarczył jeden zakup
bez namysłu
wybrany kolor
Decyzja, bez powrotu
bo czułam, że musi nadejść TEN dzień
I w końcu
stało się
Jestem Ruda
tak jak chciałam
jak marzyłam
Jak postanowiło się, żeby zapuścić włosy, to trzeba radykalnie zmienić ich kolor
tak, 'intensywna miedź'
Uśmiech nie schodzi mi z twarzy
w końcu czuję, że ja to ja
Odnalazłam
odkryłam siebie
Tak było:
a tak jest teraz:
tak wiem zmiana ogromna, ale lubię siebie taką... Lubię ten kolor, bo czuję, że jest mój, idealnie dostosowany do mojej szalonej i pokrętnej duszy :)
poniedziałek, 16 lutego 2015
"Uśmiech jest jak słońce, które spędza chłód z ludzkiej twarzy." Wiktor Hugo
| "Jedyne więzienie, jakie naprawdę Cię ogranicza, istnieje w Twoich myślach" B. Pawlikowska |
"Drogi T.
Jak dawno nic nie pisałam. Byłam nieobecna, nadal jestem, chociaż na chwilę wyjrzałam ze swojej dziupli, ze swojego schroniska. Od ostatnich moich słów wiele się wydarzyło. Czas ciągle goni, niemiłosiernie tyka, idzie do przodu, a wraz z nim i Ja, biegnę, choć i maszeruję, nie rozumiejąc siebie, ale to są tylko chwile bardzo sporadyczne. Przez większość czasu łapię szczęście i radość, łapię ulotne chwile, które pozostaną na zawsze we mnie, do których jak co zawsze w chwili zwątpienia będę mogła wracać...
Mamy już połowę lutego, to znaczy że minął już styczeń, a tym bardziej i ja przekroczyłam magiczną cyfrę, magiczne ćwierć wiecze... magiczne 25 lat... Kolejny zwykły, niezwykły dzień, kolejne spędzone bez Ciebie.... W tym dniu było normalnie, bez wielkiej pompy przeszłam do kolejnego zwyczajnego dnia... chociaż nie... nie można tak prostolinijnie stwierdzić... nie obyło się bez zadumy... bez przemyśleń... co zrobiłam, co się wydarzyło, jaka byłam i jaka jestem... Kim się stałam... Kogo straciłam.. kto pozostał, kto mnie opuścił... ile dni było radosnych, a ile zachmurzonych...
Wiem, że w tym dniu byłeś... byłeś w każdym promieniu słońca, w każdym uśmiechu H., w każdych słowach, które otrzymałam.
Wiem, że Dzięki Tobie jestem taka jaka jestem... nauczyłeś mnie wielu wspaniałych tradycji, przekazałeś mi wiele stwierdzeń, nauczyłeś jak żyć, jak kochać, jak pielęgnować to, co się ma... jak ważna jest rodzina, że bez niej człowiek nie istnieje, chociaż ma się trudne chwile, wiele się nie rozumie, ale to Ona jest pierwszą i najważniejszą jednostką życia.... nauczyłeś jak pomagać, jak wyciągać pomocną dłoń, jak słuchać drugiego człowieka, jak 'czytać między wierszami'... Nadal słyszę te znajome słowa, po których zawsze razem, w tym samym momencie się uśmiechaliśmy... słowa, które wywołują wspomnienia: "ale ty jesteś podobna do Taty", "czysta G.". Nauczyłeś, że nieważny jest wygląd, najważniejsze to, co ma się w sercu, jakim się jest człowiekiem, że ciężka praca popłaca, że wydaje owoce, że dzięki temu, jak się starasz zostajesz zauważonym i zapamiętanym.
Wiem, że mam specyficzny charakter, praktycznie codziennie udowadniam sobie, że ciężko do mnie dotrzeć, ale warto być otwartym i uśmiechniętym człowiekiem, pomimo, że nie zawsze ma się na to ochotę.. Warto być tym Kim jestem...
i Wiesz co? Nie chce się zmieniać... Bo polubiłam siebie.... wiem co mogę, co umiem i Kim jestem... jestem Wrażliwą dziewczyną, która kocha spokój i zacisze domowego klimatu, dziewczyną która zauważa piękno świata... Dziewczyną która co chwilę zmienia swój wygląd zewnętrzny...
No właśnie ciekawa jestem jakbyś zareagował na moją zmianę, którą planuję, którą jutro zrealizuje.... Chociaż nie.... chociaż wiem... pewnie byś uśmiechnął się, puścił oko i powiedział, "że to są moje włosy i że wiem, co robię" ... tak, tak byś zrobił....
Czuję, że stoję na pewnym gruncie, że poukładałam to, co było zakręcone... że uwolniłam się od pewnych demonów....
Jestem pewna, że byłbyś dumny, ze mnie, z M. i M, a zwłaszcza z tego Naszego małego brzdąca H. i jego pomysłów. :)
Przez te 25 lat dużo się stało.... Przez te 25 lat ja mogę być świadkiem tego, co przynosi mi los... i dzięki temu każdego dnia jestem bardziej silniejsza od dnia poprzedniego i wiem, że nic nie może mnie 'już' załamać.... bo to, co przeżyłam umocniło mnie jeszcze bardziej..
I wiesz co? Nie żałuję moich decyzji, moich wyborów, bo bez nich nie byłabym w tym miejscu, gdzie aktualnie stoję ...
Dziękuję Ci za dar, który mi ofiarowałeś...
Dziękuję Ci za dar życia :*
![]() |
| około pierwszego roku życia, tzn. 24 lata temu |
| Czas obecny :) |
Kocham i Tęsknie
Twoja M."
Subskrybuj:
Posty (Atom)



