wtorek, 14 stycznia 2014

Miła niespodzianka

Dzisiaj na uczelni czekała na mnie miła niespodzianka. Kiedy od A. usłyszałam, że ma coś dla mnie, nie spodziewałam się, że będzie to coś tak fantastycznego, tym bardziej, że sama moje imię i cechy charakteru, które według Niej ja posiadam wymyśliła, namalowała i mi ten kubek podarowała z czystego serca.

Wręczając mi niespodziankę powiedziała, że to miało być na święta (a jak wiadomo nie było mnie przed świętami) i dopiero dzisiaj tak na dobre się spotkałyśmy i pogadałyśmy.

Do tej pory uśmiech gości mi na ustach jak patrzę na upominek.


Coś małego, a cieszy. Tym bardziej, kiedy wiadomo, że to zrobione i dane z życzliwości i z miłości. Dla mnie ważne jest to, że pamiętała o mnie w tych szczególnych dniach. 


Zaskoczyło mnie to, że tak mnie postrzega jako osobę życzliwą, pomocną, otwartą, a przede wszystkim jako osobę Silną (choć sama bym się tak nie określiła). Parsknęłam radosnym śmiechem na napis "ma najdłuższe rzęsy na świecie" (z tego jestem najbardziej dumna, lubię je eksponować i się nimi chwalić, tym bardziej, że rzęsy moje są jak najbardziej naturalne, bez żadnych sztucznych dodatków, prócz oczywiście tuszu do rzęs :))


Przez jakiś czas stroniłam i uciekałam od ludzi. Z tego też moje relacje z A. trochę się oziębły. Sama zaczęłam to odczuwać. Brakuje mi naszych rozmów. Jednak wiem, że tak dłużej nie może być, tym bardziej, że dzisiaj zobaczyłam, że dla Niej nadal jestem ważna. Spróbuję naprawić to, co utraciłam. Czuję, że to może mi się udać. Trzeba tylko mocno chcieć.

niedziela, 12 stycznia 2014

Już nic nas nie rozłączy

Wracam do miejsc,
w których się spotykaliśmy
i znów tam Jesteś.

Spaceruję drogami,
którymi Ty chadzałeś,
i znów idziesz ze mną.

Cieszę się tym, 
co i Tobie nadal sprawiałoby radość
i widzę, że się uśmiechasz.

Idę po śladach,
które zostawiłeś,
i znów Cię spotykam.

Nic Nas nie może rozdzielić,
kiedy tak wiele Nas łączy.
Klaus Huber

 

czwartek, 9 stycznia 2014

Oszukać przeznaczenie




Przez część drogi, kiedy wracałam do domu miałam dziwne uczucie patrząc na jadący przede mną samochód.. W pierwszej chwili nie wiedziałam o co może chodzić. Jednak po chwili, kiedy dobrze pogłówkowałam przypomniała mi się scena z pewnego, bardzo znanego filmu. Szczerze mówiąc to się przeraziłam. Przed oczami przeplatały mi się kadry z filmu, dlatego nie kusząc swojego losu zachowywałam baardzo bezpieczną odległość od samochodu. Na szczęście, po jakimś czasie samochód pojechał w inną stronę niż ja i mogłam odetchnąć ulgą.


wtorek, 7 stycznia 2014

Twoja dusza to ptak


Twoja dusza to ptak,
nie podcinaj mu skrzydeł,
On chce się wzbić 
z nocy ku światłu nadziei

Twoja dusza to ptak,
nie karm go wszystkim na siłę,
Oswoi się, będzie syty i bezwładny,
umrze, jedząc samotnie.

Twoja dusza to ptak,
nie chroń go przed wiatrem.
Dopiero podczas huraganu przekonasz się, 
jak mocne są jego skrzydła.

Twoja dusza to ptak,
który nosi w sobie cel.
Jednak zbyt często oślepiany,
straci wizję swych pragnień.

Twoja dusza to ptak,
słyszysz, jak krzyczy stęskniony,
Nie wolno Ci zagłuszać tego krzyku,
jeśli on zamilknie, Ty umrzesz.

Twoja dusza to ptak,
nie podcinaj mu skrzydeł,
On chce się wzbić
z nocy ku światłu nadziei.

Gerhard Schone


poniedziałek, 6 stycznia 2014

"Uśmiech rozbrzmiewa we mnie jak światło, a wraz z nim nadzieja" *

Czas pędzi nieubłaganie. Jeszcze kilka dni temu witaliśmy Nowy Rok. A dziś mamy już szósty dzień miesiąca. Za niecały miesiąc przybędzie mi kolejna wiosna życia.  Tak niedawno wracałam z Bydgoszczy do domu, a dzisiaj ruszyłam w powrotną podróż. Podróż ta i dzień ten, całkowicie odmiennie przebiegał niż rok temu (tutaj) Czytając raz jeszcze to, co zostało, kiedyś napisane mogę powiedzieć, że przemierzyłam wielką drogę, w której całkowicie zmieniłam swoje nastawienie i postrzeganie świata. Przede wszystkim zmieniłam siebie od wewnątrz, dlatego nie boję się już nowości i zmian. Polubiłam eksperymentować i polubiłam siebie. (I to jest w tej chwili najważniejsze). Tak, życie toczy się dalej, nie patrząc na to, co zostawia się za sobą i co ma się przed oczami. 

Mogę z całą pewnością powiedzieć, że dzisiaj zrealizowałam kilka moich noworocznych postanowień. Tzn. z uśmiechem wzięłam to, co dawał mi dzień, nie bałam się nowego wyzwania, byłam odważna, a także powróciłam do spaceru (dzisiaj tylko 10 minutowy, bo nie ta kondycja, jak kilka tygodni temu, jednak od czegoś trzeba zacząć). Coś czuję, że to nie koniec, a początek czegoś nowego.

a tak mój kociak patrzył na mnie, przed moim wyjazdem
Do teraz duma mnie rozsadza, uśmiech nie schodzi z twarzy, cieszę się jak dziecko. Może, dla niektórych to nie będzie wielki wyczyn, a dla mnie jest to, coś wyjątkowego, jakbym zdobyła jakiś wielki szczyt. (i to jaki szczyt - szczyt moich umiejętności i determinacji życiowej). To, co dzisiaj zdobyłam zaplanowałam już kilka dni temu. Wiedziałam, że jak coś postanowię to, i to zrealizuję, pomimo Jej próśb, żebym zmieniła zdanie, pomimo jej strachu i obaw. Dla mnie nie było innej opcji. W południe spakowałam i schowałam do bagażnika to, co było mi potrzebne - najważniejsze przedmioty, w których nie mogło zabraknąć mapy - bez niej ani rusz, to moja jedyna nawigacja (przydała się tylko raz) i ruszyłam w drogę, zahaczając o jedno, bardzo szczególne dla mnie miejsce - poprosiłam, żeby czuwał. I to zrobił - bo przez całą drogę świeciło słońce, bo były pustki na drodze i szczęśliwie dojechałam do wyznaczonego punktu. Dzisiaj SAMA przyjechałam do Bydgoszczy, pokonując około 130 km. Nie zabrałam się z koleżanką, jako pasażer, nie pojechałam autobusem, nie prosiłam nikogo o pomoc, a pojechałam swoim samochodem, z punktu A do punktu B. Dla mnie to jest wielki wyczyn, ponieważ od 3 lat (kiedy mam prawo jazdy) jeździłam koło tzw. komina - z domu do miasta, do Niego, do rodziny, która mieszka od Nas tylko kilka kilometrów. Przez ten okres nie wybierałam się dalej, bo nie było powodów, bo strach przezwyciężył, bo ktoś inny kierował. Dzisiaj był mój dzień. Z determinacją jechałam, uśmiechając się do siebie i słuchając ulubionej stacji. Zrobione były tylko dwie przerwy - jedna na tankowanie, a druga na wyprostowanie nóg. Była jedna mała pomyłka ulic, w której pomogła mi moja mapa. Reszta drogi przebiegła bez komplikacji. Nawet spalanie wyszło małe.

chwilowy odpoczynek :)
Wiem jedno, że to nie jest moja pierwsza i ostatnia podróż. Dzisiaj zaczęło się coś ważnego. Dzisiaj uwierzyłam w swoje umiejętności i siły. Ponownie uwierzyłam w siebie.

jest i moja nawigacja
do celu już niedaleko.
Kiedy dojechałam do celu było jakoś inaczej. Inaczej dla mnie. Inaczej we mnie. Chciałabym, żeby te uczucie pozostało na długo.


****************************************************************************
"Tam, gdzie Ty" Jodi Picoult*