niedziela, 29 czerwca 2014

Chwile ulotne

Przede mną ostatni emocjonujący i zabiegany tydzień. Tak, czerwiec już zawsze będzie mi się kojarzył z zadumą, wspomnieniami, łzami i niemożnością znalezienia sobie miejsca.

Czerwiec, mam już dość tego miesiąca i z niecierpliwością czekam już na lipiec, który jak na razie zapowiada się spokojnie.

Małe przerwy w napiętym grafiku spędzam z Panem H. Czas ten jest jak ulotna chwila, mgnienie oka, niezauważalny promień słońca. Brakuje mi dłuższego czasu, żeby obserwować jak rośnie, czego nowego się nauczył.

Chociaż.... 






.... już od lipca chwil z brzdącem będzie więcej.

Spokojnego wieczoru :)

środa, 25 czerwca 2014

Piórko Anioła




Piórko to uratowało mnie. Dzisiaj w najgorszym momencie dnia, kiedy miałam już dosyć wszystkiego i czułam, że nie podołam, w myślach poprosiłam o jakiś znak. W pewnym momencie nie wiadomo skąd u mych nóg nadleciało małe, białe piórko. 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dzień Ojca

Chciałabym tyle powiedzieć. Chciałabym zadać kilka pytań. Chciałabym Podziękować. Chciałabym przekazać kilka słów. Chciałabym wypowiedzieć te dwa magiczne słowa. Jednak nie mogę. Jednak muszę w myślach ułożyć to, co chciałabym, żeby usłyszał.

To już drugie takie święto, podczas których nie mogę osobiście złożyć życzeń. Rok temu w ten ważny dzień musiałam zetknąć się z uświadomieniem sobie informacji, że Go już nie ma. Dzisiaj stojąc nad Jego nowym domem kręcę tylko głową. Nie dowierzam. Nie potrafię pojąć. To znów tak boli.

Dobrze, że świeci słońce, bo mogę ukryć opuchnięte od płaczu oczy pod fasadą okularów przeciwsłonecznych. Mogę ukryć płynące nadal, świeże łzy. 


"Tato!

Jeżeli za mną stoisz i czytasz to, co piszę, to, co wylewam z siebie wiedz, że brakuje mi Ciebie, że tęsknię. Próbuję walczyć, każdego dnia walczyć, o siebie, o Nas, o wspomnienia, które pozostały. Chciałabym podziękować za to, co uczyniłeś przez tyle lat, że tyle mnie nauczyłeś i pokazałeś mi kawałek świata. Chciałabym podziękować, że wierzyłeś we mnie, jako jedyny znałeś mnie na wskroś. Ty moja podobizno. Kroplo tej samej wody. I obiecuję Ci, że nadal będziesz mógł być ze mnie dumny, tak jak byłeś. Mam nadzieję, że w miejscu, którym przebywasz jesteś szczęśliwy i opiekujesz się Nami.

Kocham Cię
Twoja M."



sobota, 21 czerwca 2014

"To już rok... Dokładnie rok... Tylko rok..."

...
"Minął rok od dnia, gdy jej dotychczas pedantycznie poukładane życie nagle się rozsypało. Aż rok. Dopiero rok. Wciąż oddychała z trudem, ale wiedziała, że aby żyć, musi wyznaczać sobie kolejne cele, układać schematy dni, pamiętać o posiłkach, spotykać się, zacząć myśleć o pracy. Musiała skupiać swoje myśli na przyszłości, żeby nawet ukradkiem nie zerkać na to, co było, co jest. Każdego dnia upominała samą siebie, że nie może rozpamiętywać... [...] Ona jednak była pewna, że są uczucia i sprawy, z którymi musi poradzić sobie sama. Przede wszystkim nie potrafiłaby o nich mówić. Czas leczy rany, mówili wszyscy życzliwi. Jednak w jej wypadku smutek i żałoba mieszkały w sercu, a nie w kalendarzu. Tak myślała wtedy... Tak myślała również dziś"
"Alibi na szczęście"
Anna Ficner-Ogonowska

Nie wiem jak poukładać w słowa to wszystko co mam w głowie. Nie wiem nawet jak wyrazić to wszystko co czuję. Wszystko się miesza. To nie tak miało być. Nie tak wyobrażałam sobie swoje życie.

Kalendarzowo rok mija jutro, ale dla mnie to jest dzisiaj. Sobota. Okrutna sobota, w której los na zawsze nas rozdzielił. Nawet nie wiem, kiedy i jak to minęło, bo wciąż jestem w tamtych chwilach. Na nowo rozpamiętuję każdą sekundę i zastanawiam się, że gdybym coś zauważyła, mały niuans w Jego ciele to może, byłoby inaczej....

Rok. Pełnie 365 dni. Czas bez Niego. 

Rok. Dzień po dniu. Droga, przez którą szłam. Samotnie, czasem z Kimś, obok Kogoś, ale praktycznie pogrążona w swoich własnych myślach.

Rok, w którym wydarzyły się różne chwile. Były wesołe, radosne, ale jednak dominowały uczucia zadumy, smutku, żalu i bólu. Ból przede wszystkim serca. I tęsknota. Wielka i ogromna tęsknota. Za Nim, za sobą samą, za rodziną, za przyszłością.

Przez ten rok ja sama się zmieniłam. Znów bardziej dojrzałam. Stałam się bardziej ostrożna w mówieniu o sobie samej, o swoich uczuciach, by chronić siebie, by chronić Nas, bo nie chciałam widzieć współczucia i odczuć, że jestem w jakiś sposób inna. Może sama sobie to wmówiłam, może mogło być inaczej, ale tak się stało jak się stało. 

Rok, w którym oparłam się na przeżyciu kolejnego dnia, nie myśląc o przyszłości, chowając głęboko na dnie serca swoje cele i marzenia. 

Rok, w ktorym ani razu nie zgaslo światło. 

Rok - wiele pytan bez odpowiedzi.

Rok. Ciężki rok. Dziwny rok. Mój rok. 

Dzisiaj dobitnie czuję upływ czasu.

wtorek, 17 czerwca 2014

Róża

W ciągłej gonitwie
Zapominam o sobie

W ciągłym biegu
Nie wyrażam nic

Praktycznie jestem
tym wszystkim
Zmęczona

Zaczyna się tydzień 
emocjonujących zdarzeń
Jedynie marzę
By to wszystko przetrwać.

Na ułamek sekundy 
Zatrzymałam się

by spojrzeć na 
Krwisto czerwoną
RÓŻĘ


To ona 
przypomina mi 
ten jeden dzień

Zatrzymałam się 
by wspomnieć
choć na chwilę
na ułamek sekundy