niedziela, 10 sierpnia 2014

SOPOCKIE MOLO

Dzisiaj będą tylko zdjęcia. Nic więcej.
Chciałabym jedynie podzielić się wspomnieniem i zdjęciami z Mola, z Sopotu.

Dzisiaj jedynie czuję jakby to był piękny sen, jak bańka mydlana, która w nieoczekiwanym momencie, niespodziewanie pękła... ale o tym innym razem...

Dzisiaj jeszcze delektuję się słońcem, piaskiem, deptakiem, ptakami, morzem i lekkim powiewem wiatru...




















piątek, 8 sierpnia 2014

Labirynt Życia


"Labirynt nie jest gmatwaniną ścieżek prowadzących donikąd. To nie zagadka, którą należy rozwiązać, ale droga sensu, której należy doświadczyć. Ta droga jest kręta i skomplikowana, na szczęście nie ma w niej ślepych zaułków. Labirynt ma jedno wejście i jedno wyjście. Kiedy nim wędrujemy, pokonujemy proste odcinki i ostre zakręty, czasem idziemy po obrzeżach, a czasem krążymy blisko środka. Tak naprawdę nigdy się nie gubimy, choć nie wiemy, co nas czeka za chwilę. Raz posuwamy się do przodu pewnie i bez wysiłku, innym razem stąpamy ostrożnie, a jeszcze innym musimy się zatrzymać i zastanowić. Zdarza się, że chcemy się wycofać.
Zanim dotrzemy do centrum, musimy pokonać wiele zakrętów. Przeżywamy doniosłe zdarzenia i zabawne epizody, bywamy weseli albo smutni, idziemy w grupie albo sami. Ale cały czas wędrujemy, niosąc powiększający się bagaż doświadczeń. Cały czas musimy sobie uświadamiać, że to, co się nam wydaje punktem docelowym, może być punktem wyjścia - tak twierdził choćby Heraklit - Życie pod wieloma względami jest podobne do labiryntu" 
 "Więźniowie własnych myśli" Alex Pattakos 


środa, 6 sierpnia 2014

Kuferkowo

"CO W OSTATNIM CZASIE WZBUDZIŁO W TOBIE RADOŚĆ?

To, że co rano wstaję, nawet bez uśmiechu, czy wielkiej chęci. To, że czuję każde muśnięcie promienia słońca. To, że czuję każdy powiew wiatru, który okala moją twarz, rozwiewa moje, krótkie włosy. To, że mogę usłyszeć tętno miasta, śpiew ptaków, szczekanie psa, głosy ludzi, spokój na wsi. To, że mogę zauważyć piękno tego świata – budynki, zieleń, kolory tęczy. To, że czuję krople deszczu spadające na moje ciało. To, że mogę widzieć niebo, czyste niebo, a także ciemne i ociężałe chmury przygotowujące się na nadchodzącą burzę. To, że jak patrzę na chmury czuję się jak dziecko, które bawi się, szczęśliwe z uśmiechem na twarzy odgadując kształt chmur. To, że zauważam znaki, które mój Anioł Stróż zostawia na mej ścieżce życia. Pokazuje, że jest i chroni mnie, że nie zostawi, że nie czuję się osamotniona wśród ludzi, którymi się otaczam. To, że dane mi jest widzieć zachód jak i wschód słońca. To, że każdego dnia rozmawiam z ludźmi, poznaję ich historię, obserwuję ich i czytam jak z każdej, nowej napotkanej powieści. To, że obdarowują mnie słowem, uśmiechem i zrozumieniem. To, że mam możliwość widzieć jak rozwija się dziecko, od samego poczęcia, aż do dnia dzisiejszego. To, jak mały 20 miesięczny szkrab wkrada mi się na kolana, jak uśmiecha się do mnie, jak z ufnością bierze mnie za rękę i pokazuje to, co chce, jak spaceruje ze mną i robi śmieszne minki. To, że mam rodzinę, pomimo wielu przeciwności losu wiem, że mogę na nich liczyć. To, że Ja żyję. To, że dane mi jest obserwować świat, ludzi, naturę. To, że potrafię odnaleźć się w swoim życiu. 
Radość – to, wszystko co mnie otacza, co biorę garściami, ale i to, co sama daję. Radość – coś niebywałego i zarazem trudnego do wyłapania. To jest jak szczęście, które musimy poszukiwać i trzymać garściami, delektując się ciszą zachodzącego słońca, na horyzoncie naszej linii życia."


Tekst powstał na potrzeby lipcowej edycji Kuferka na blogu Książkówki. W niedzielę dostałam wiadomość, że wygrałam w 23 odsłonie Kuferka i tak od dzisiaj jestem posiadaczką dwóch wyjątkowych książek:


Na blog Ewy, czyli Książkówki natrafiłam, kiedyś przypadkowo. Przez jakiś czas tylko obserwowałam, czytałam posty i tyle. Jednak na początku lipca zdecydowałam się napisać parę słów. 

Słowa jakoś same wychodziły z głowy. Zdania skierowane były prosto z serca. Całość została napisana z dedykacją dla Niego, i dla Piórka Anioła. To dzięki temu małemu przedmiotowi Jestem i cieszę się z życia, zmieniam (na nowo) postrzeganie świata, jak i siebie samej.

Przez kilka lat w niczym nie wygrałam, a tu aż w przeciągu kilku dni los, nagle się odwrócił. Cieszy mnie to bardzo, bo dążąc do realizacji marzeń wiem, że to dzięki mojej samej intencji, otwartości na coś nowego mogę dokonać wiele.

A Ewie bardzo Dziękuję za docenienie mojej wypowiedzi. Radość z otwieranej paczki jest nie do opisania. 

Upalny Sopot

Powróciłam. Było pięknie, rodzinnie, babsko i bardzo upalnie.


W piątek rano wyjazd, a w niedzielę wieczorem powrót. Wyjazd na spontana. Bez żadnej rezerwacji, jeżeli chodzi o nocleg. W czwartek było pytanie, czy jedziemy? No to jedziemy. Ale gdzie? i w tym momencie padło tylko jedno słowo: Sopot. I tak rozpoczęła się Nasza przygoda. Spakowane, w trójkę (3&M) w piątek o 6 wyruszyliśmy, zahaczając o Szczególne Miejsce. 

I tak przez równe trzy dni odpoczywaliśmy, opalaliśmy się i czerpaliśmy energię ze słońca.

Był trochę kłopot z miejscem, gdzie będziemy spać, ale po dwóch godzinach znaleźliśmy miły pensjonacik, który Nam wystarczył do przenocowania.


Praktycznie całe trzy dni spędziliśmy na plaży. Był wyjazd do Zoo do Oliwy, spacer po plaży, spacer na słynną ulicę Monte Cassino, a także spacer po Molo (będzie osobny post). Cała niedziela była pod hasłem 'opalanie i pływanie w morzu'.

Zrelaksowana powróciłam do rzeczywistości.


















kilka zdjęć zwierzyny z Zoo:







Zachód słońca:










Podczas kąpieli w morzu, czułam się jak małe dziecko, ciesząc się na każdą napływającą falą, która unosiła mnie i przenosiła w inne miejsce, niż stałam. Na przeszkód falom szłam przed siebie, z wielkim uśmiechem na twarzy, spoglądając na horyzont, na którym roztaczały się statki. Czułam każde muśnięcie słońca, każdy powiew wiatru. Słyszałam śpiew mew i cichutki szelest fal.

Po raz kolejny zatrzymałam w swej pamięci niezwykłe miejsce, fantastyczne wspomnienia, kadry chwil spędzonych z Nimi, a także pozytywne emocje, które towarzyszyły mi podczas wyjazdu.