czwartek, 17 stycznia 2013

Świat potrafi mienić się różnymi barwami

Całe życie z Wariatami, oczywiście w sensie pozytywnym. To dzięki nim świat, otoczenie staje się bardziej kolorowe, żywe, mieni się różnymi barwami. To dzięki Nim zaczyna boleć brzuch i szczęka od śmiechu. To dzięki Nim wiesz, że żyjesz, czujesz to, cząstkę cennego czasu, który warto przebywać w otoczeniu takich ludzi. Zmieniasz się w ich otoczeniu. Otwierasz się, pomimo, że codziennie jesteś nieśmiała, zamknięta, nie dopuszczasz innych. Starasz się żyć, ale Żyć w taki sposób, że to co robisz, jak się zachowujesz i jakim jesteś człowiekiem miało sens, sens przetrwania kolejnego dnia. Masz wtedy ochotę na coś szalonego, niebywałego a zarazem innego niż do tej pory.

Jeżeli masz wokół siebie takich Ludzi, to wiedz, że jesteś Szczęściarzem, Cholernym Wygranym!!!! Pamiętaj jedynie, żebyś nie stracił takich osób, pielęgnuj to co Masz, bo oni napędzają Cię każdego dnia do czegoś innego!!!!

poniedziałek, 7 stycznia 2013

call me, call me a dreamer

Marzy mi się własna prestiżowa firma, a w szczególności Własna Cukiernia, z miłą obsługą, domowymi wypiekami, gdzie będzie można odpocząć przy filiżance dobrej kawy bądź herbaty, gdzie będzie można wziąć z półek ulubioną lekturę (książkę) i w spokoju poczytać, zjeść i wypić; gdzie w oddali słychać będzie nastrojową muzykę.Tak!!!! Ale to tylko marzenie zwyczjnej dziewczyny....

niedziela, 6 stycznia 2013

Noc za oknem i cos jeszcze ....

Na, niektóre wieczory, gdzie już nie daje rade mam swój własny, oryginalny i niezawodny sposób:

ciepły koc, kakałko (ewentualnie wino), dobrą i mądrą, książkę, która zaprowadza mnie w nowy i lepszy świat - zakątki mojej, niezbadanej wyobraźni, gdzie zatracam się w bohaterach i fabule, gdzie całkowicie wyłączam się na świat zewnętrzny, na to co przed chwilą mnie nurtowało i zamykam się przed swoimi mrocznymi myślami. Zagłębiam się w to o czym mówi do Mnie książka - i to jest Magia!!!!!!!!!

czwartek, 3 stycznia 2013

Szara rzecywistość, a może...

7.30 rano - ta godzina zawsze jej przypomina o czymś ważnym, o czymś ulotnym. O tej godzinie zawsze wyrusza w droge swego innego świata. Poprosiła o bilet, usiadała praktycznie w tym samym miejscu co zawsze - 4 siedzenie od kierowcy, po lewej stronie i przy oknie. Pół drogi nie pamięta bo jak zawsze znużył ją błogi sen... U celu podróży będzie gdzieś przed 11. Trzy bite godziny drogi - czas na przemyślenia i czas na obserwacje. Za oknem pada deszcz, na szybie opadają kropelki wody tak jakby mówiły jej, że i one dokądś zmierzają, że i one mają swój cel podróży, tak jakby w tym nie była sama. Krople wody, tak jakby łzy spadające w jej duszę, głęboko i mrocznie. Tak, dzisiaj ma taki nastrój. Zamiast zimy - pięknej białej jest pochmurna i brzydka jesień.

Jesień - pora która ją dobija, kojarzy się jej tylko z nostalgią, płaczem i nie mocą.

On - znów się jej dziś śnił, chociaż On nie wie, że jest ważny dla Niej. Chociaż On nie wie, że Sam ją przypomina - nie fizycznie tylko duchowo, osobowo. Bezludne wyspy dryfujące wokół wielkomiejskich gór, samotne, otoczone własnym, niepowtarzalnym światem. Istniejące ale niezauważalne przez innych, wtaczające się w tłum ale nie oryginalne. A może Oryginalne ale na swój własny sposób - pewnie o to chodzi. Podążające swoją własną ścieżką, gdzie dla Nich ważne jest to co mają w sobie a nie to co jest w okół nich. Tak - podobni do siebie jak dwie krople wody. Chociaż się mówi, że nie ma dwóch tych samych kropel, że każda jest inna, niepowtarzalna, tak i z Nimi jest, ale w jakiś sposób przypominający siebie nawzajem. Ona ma nadzieję, że ją zauważy, że istnieje. Może ją już widział, ale prawdziwie widział - jej duszę i całą resztę, a nie tylko ciało z krwi i kości, tylko że ona może o tym nie wiedzieć. On pewnie myśli to samo o Niej. Żyją nie wiedząc, że są ważni dla siebie nawzajem. A może stanie się "cud" i ....... ale to już będzie inna historia tych dwojga.....

środa, 2 stycznia 2013

Kolejny dzień, kolejne nadzieje....

"Wczorajszy dzień był zamkniętym rozdziałem, ale jutrzejszy - to zupełnie inna historia"
Jak co zawsze, kiedy jestem w domu zostałam obudzona przez mamę w dziwaczny sposób. Dzisiaj akurat przyszło mi wysłuchiwać szumu wody spadającego do wiadra, żeby potem została nim napełniona pralka. Zostałam zmuszona :) do wstania, chociaż miałam nadzieje na jeden dzień spokojnego wylegiwana się do południa. Ubranie, umycie się, są to kolejne czynności dnia codziennego, które dzisiaj beznamiętnie wypełniłam. Wyjęłam z szafki dużą walizkę, żeby wieczorem znowu spakować swoje rzeczy. Jutro, właśnie jutro kolejny raz wyjeżdżam by móc się uczyć, wykształcić. Tylko zastanawiam się czy to ma jakiś sens. Powinnam wierzyć, że tak, bo nie wiadomo co mnie kiedyś spotka, że wykształcenie może mi się przydać, że będę w przyszłości robić to co kocham, ale jakoś coraz mniej w to wierze. Wiadomo, że świat na okrągło się zmienia, że my się zmieniamy...... Po raz kolejny ukryłam odrastające włosy, tą samą farbą co zawsze, chociaż kusiło mnie na zmianę, jednak przyzwyczajenie zwyciężyło. Zadaje sobie pytanie: dlaczego boję się zmian, czy to wynika z mojego charakteru, osobowości, z tego co doświadczyłam. Może dlatego, że po części czuję, że przyzwyczajenie daje mi poczucie bezpieczeństwa, cząstkę tego co znam.

Jak zawsze co rano, gdy wstaję mam nadzieje, na coś innego, na coś szalonego, niebywałego, innego niż do tej pory, jednak jak zawsze gdy idę spać rozczarowuję się, kolejnym spędzonym beznamiętnie dniem... Czy naprawdę jestem aż tak nudna, czy po prostu ukrywam się przed innymi bojąc się tego kim stałabym się, gdybym zrobiła tak jak bym chciała??

Z drugiej strony nie mogę się już doczekać nowego dnia, jutrzejszego dnia, nie mogę się doczekać spotkania fantastycznych ludzi z uczelni, którzy po części inspirują mnie do jakiegoś działania, do nie poddania się, do jakikolwiek walki. Bez nich nie było by mnie. Dziwie się, że tyle w nich pokładam nadziei, chociaż nie znamy się dość długo - tylko 3 miesiące a może aż 3. Każdego kolejnego dnia uczę się czegoś nowego o sobie, o innych ludziach. Dają mi tyle, jednak ja w jednej cząstce tego co od Nich otrzymuję, nie oddaję tego, nie potrafię ukazać wdzięczności zwykłym słowem Dziękuję ("Nie sądzę, że rozumiem, co znaczy być za coś wdzięcznym - bo to właśnie kryje w sobie słowo Dziękuję"). Jedno zdanie ale ile w nim jest prawdy. Twierdzę iż, dlatego nagminnie nie używam tak wspaniałomyślnego słowa jakim jest słowo Dziękuję, wole swoim czynem, pomocą, spojrzeniem w oczy pokazać komuś jaka Jestem, jaka jestem Wdzięczna Za Coś, pomimo tego jaka jestem. Wiem, że jestem Inna, że jestem Pokręcona i odstaję od innych, izoluje się, nie dopuszczam do siebie, ale taka już jestem i nie zmienię tego, pomimo iż bym chciała......