czwartek, 12 września 2013

Strach ma Wielkie Oczy.

Naprawdę Strach ma Wielkie oczy.

Po raz kolejny się o tym przekonałam. Niepotrzebnie się tak martwiłam. 

Trzy pytania, 30 minut. 

I w końcu dotrzymałam danego Mu słowa. Tak jak chciał, tak zrobiłam.

Powiem jeszcze jedno, może wyda to się dziwne bądź głupie ale ja czułam, że czuwał, że w tym dniu, w tych minutach był ze mną i mi bardzo pomógł.

środa, 11 września 2013

Cisza jest przytłaczająca.
W ciszy słychać tylko bicie serca, pulsującą krew w żyłach i wspomnienia przebiegające w naszych głowach.

Samotność.
Kiedyś ją nawet lubiłam.
Dzisiaj jej, niestety nienawidzę.

Spacer.
Jedynie to, mi pomogło.
Muzyka przebijająca się z słuchawków i ulice, tak dobrze znane, tak dobrze kojarzone.
Sklepy ale tylko te z książkami. Ja, muzyka, kamienice, kostka brukowa i milion myśli na minutę.

To już jutro.
Czy ja dam radę? Czy wytrzymam całe te napięcie.

Będąc tutaj, zamknięta, samotna w czterech ścianach myślę, wspominam ostatni, miniony rok spędzony na uczelni. Wspominam tak fantastycznych ludzi, których poznałam, z którymi dobrze się czułam i dzięki, którym się otworzyłam. Wiem już, że już taka nie będę, że nie nastąpi taki kolejny rok. 

Przed oczami mam Ją i Jego. Z Nią kontakt się nie urwał. Z Nim, niestety tak. Szkoda, wielka szkoda. Bardzo tego żałuję. Był dla mnie przyjacielem, dobrym znajomym, bratnią duszą. Tak bardzo mnie przypominał. Pokazał mi tak wiele. Nauczył mnie tak wiele. Nauczył, że warto dążyć do celu. Nauczył, że warto się realizować, że pasja jest najważniejsza. Nauczył, że warto się uśmiechać. Nauczył jak być szczęśliwym, jak dążyć do szczęścia, jak szczęście poszukiwać w zwykłych rzeczach, w nadchodzącym dniu, jak nie warto przejmować się innymi ludźmi. Nauczył, że ważny jesteś Ty sam, nie nikt inny, tylko Ty. Nauczył, że warto żyć w tak beznadziejnym świecie. Nauczył jak poszukiwać pastelowych barw w ponurym i brzydkim dniu. Pokazał mi jak być odważną. Pokazał, że czasem, kiedy nie masz sił ani chęci kontaktu z ludźmi to książka, dobra muzyka czy nawet banalny film urozmaici Ci ten czas. Pokazał mi, że kiedy obawiasz się innych, jesteś niepewny, zagubiony to nie warto tego pokazywać, że warto się wtedy jeszcze bardziej otworzyć. Pokazał i zarazem nauczył mnie ważnej rzeczy - nawet, gdy masz wokół siebie milion osób i osobę tą najważniejszą, czy nawet przyjaciela to i tak jesteś samotnym człowiekiem, że masz w swojej duszy taką część, do której nikt nie ma dostępu, że czasem Ty sam nie pozwalasz się do siebie zbliżysz i potrzebujesz dużego czasu, żeby komuś zaufać. Nauczył mnie, że nawet gdy jesteś otwartą osobą to także uciekasz przed wzrokiem innych ludzi, boisz się. Nauczył mnie jak korzystać z samotności, z czasu w którym nie ma nikogo.

Tak wiele mu zawdzięczam a przecież dobrze się nie znaliśmy, to było tylko niespełna jeden rok akademicki. Tak krótki rok ale jak dla mnie bardzo ważny. Lekcję tę zapamiętam do końca życia i Jego również zapamiętam. Zachowam Moje wspomnienia z Nim związane głęboko, na dnie serca i z czasem, gdy przyjdzie taki dzień jak dzisiaj otworzę tą szufladę i z wielką radością zobaczę, wyjmę zawartość w niej schowaną i z wielkim uśmiechem będę kartkować to, co zapisałam. 

Jeżeli to czytasz to chciałabym Ci powiedzieć, że czas spędzony z Tobą był czasem niezmarnowanym. Kontakt z Tobą wiele mi dał. 

Żałuję jednego. A wiesz Czego? 

Żałuję, że w taki sposób jaki się odbył, skończyła się Nasza znajomość. Żałuję także, że nie potrafiliśmy wyjaśnić sobie pewnych spraw osobiście i domyślaliśmy się przez ten niespełna cały czas, nie wiadomo czego. 

Wypowiedzianych, niechcianych słów nie da się już cofnąć i one właśnie zagościły w moim sercu i w głowie, która nie potrafi ich zlikwidować.

Mam nadzieję, że czasem miło mnie wspominasz i mam wielką nadzieję, że czegoś również Cię nauczyłam.
Na koniec chciałabym przede wszystkim Podziękować Ci za ten rok i za daną mi lekcję życia.

A z Nią jutro się spotkam. Już nie mogę się doczekać.
Jak będzie to się okaże w najbliższym czasie.

niedziela, 8 września 2013

Napięty tydzień.

Jak określić mijający tydzień. Jakoś w prosty sposób nie potrafię to zrobić. Dlaczego? Nie wiem, taka jestem, niekonkretna, pomijająca siebie a skupiona na innych, skupiona na milion innych spraw a nie skupiona przede wszystkim na siebie. Ale to nic. Tak już jest i tego nie potrafię zmienić, oduczyć siebie tej czynności.

Wracając do tego tygodnia mogę powiedzieć, że brakowało mi doby. Brakuje mi dobrego wypoczynku. Brakuje mi dobrych wakacji, chociaż tydzień a może jeden dzień. 

Mijający tydzień skupiony był wyłącznie na praktyce, na młodzieży, na obowiązkach - nowych i już znanych obowiązkach, na rozjazdach i przyjazdach - z i do domu. Pod koniec dnia brak mi było sił. Kładąc się spać nawet nie wiem, kiedy już spałam. Nie wiem nawet, kiedy tydzień ten się skończył.

Dzięki temu rozbieganiu mało myślałam, mało analizowałam. Głowę miałam wypełnioną czymś innym niż do tej pory.

Jutro kolejny powrót do starych - nowych czasów. Jutro wracam do Bydgoszczy. W czwartek jest ważny dzień. Dla mnie ważny i jakoś inny. Czy dam radę, okaże się w najbliższym czasie. Wiem, że robię to dla Niego. Nie dla siebie, ale dla Niego, tego Jedynego. W końcu chcę wypełnić daną obietnicę. Na ten, nadchodzący tydzień muszę pokonać siebie i swój strach a także wielki paraliż, który owładnął mój mózg.

Dzisiaj - zobaczyłam wiele starych twarzy, starych znajomości, gdzie kiedyś z tymi osobami spędzałam praktycznie więcej czasu niż w domu. Dzisiaj to były tylko obce osoby, obce - znajome twarze. Dziwnie było zobaczyć Ich po takim czasie, gdzie nawet rozmowa dobrze się nie kleiła. A dobrze, znane już zdanie: Co tam u Ciebie?, Jak leci? dziwnie brzmiały mi w uszach i wypowiedziane na języku. Były bardzo sztuczne. Tak jak była sztuczna dzisiejsza z Nimi relacja. Chciałam jak najszybciej, żeby to się skończyło, żeby szybko poszli. Jednak z drugiej strony dziwne było to, że dzisiaj nie mieliśmy co o sobie powiedzieć a kiedyś buzia Nam się nie zamykała. Mieliśmy dużo tematów do rozmowy. Dzisiaj rozmowa w ogóle się nie kleiła. I co miałam powiedzieć na pytanie Co tam u mnie? Powiedzieć prawdę czy skłamać - nie mówić, że spotkała mnie tragedia i wymyślić jakąś mało ważną rzecz, mało ważną odpowiedzieć i odwrócić się napięcie i odejść, żeby nie męczyć siebie a tym bardziej tej drugiej osoby? Co warto było zrobić a co naprawdę zrobiłam, tego już dobrze nie pamiętam. Wszystko teraz mam rozmyte. Widocznie to było nie ważne, nie wzniosło nic szczególnego do mojego, nowego świata.


A to jest szczególny dla mnie utwór. Dzięki niemu i śpiewającym osobom mam gęsią skórę na ciele. Zamykam oczy i czuję cały utwór poprzez wszystkie komórki w ciele. Same łzy widnieją na oczach. Jednak nie mają odwagi wypłynąć na zewnątrz. Mam dreszcze na całym ciele. Dzięki temu utworowi mam ciarki, gęsią skórę i czuję. Nie udaję nic. Czuję. A emocje mam na wyciągnięcie dłoni. Łatwo je zobaczyć i zrozumieć mnie na nowo. Tak łatwo to zobaczyć. 

Tylko czy Kogoś to obchodzi?

poniedziałek, 2 września 2013

Przytłaczający Pierwszy Dzień Szkoły

Dzisiaj nastał ten pierwszy dzień szkoły. Dla jednych wyjątkowy dzień - poznanie nowych ludzi, powrót do znajomych, dobrej paczki, fantastycznej atmosfery, dla innych zaś dzień ten był bardzo przytłaczający - za dużo nowych rzeczy, za dużo uczuć, emocji, za dużo złych wspomnień, za dużo wszystkiego.

Dzisiaj był kolejny powrót do starych czasów. Pięknych czasów. Jedynych i bardzo wyjątkowych czasów. To w tym liceum, gdzie rozpoczynam od dzisiaj praktykę wszystko się zaczęło. To dzięki tym ludziom - nauczycielom poznałam siebie, doceniłam siebie. To dzięki tej szkole stałam się taka jaka jestem. To dzięki Nim nie zeszłam na złą drogę. To Oni coś we mnie zobaczyli i pokazali mi jaka mogę być; co robić; jak zobaczyć swoją przyszłość - ale nie przez różowe okulary ale przez wszystkie barwy - te pastelowe jak i te szarobure. To Oni mnie docenili. To dzięki Nim wtedy chciałam żyć. Nauczyłam się bardzo dużo - nie tylko wiedzy z przedmiotów ale przede wszystkim wiedzy przydatnej do życia - że w życiu można spotkać fantastycznych ludzi, że bez swojego minimalnego wkładu nic nie zrobisz, że warto otworzyć się na innych, że warto nieraz zaufać innym ludziom i dzięki swojej walce, odwadze i wielkiemu sercu jesteś zapamiętana, że w każdej chwili możesz powrócić do tych czasów, że czekasz na Ich uśmiech, zrozumienie i wiarę, że będzie dobrze, chociaż Ty w to jeszcze nie wierzysz.

Pomimo tego wszystkiego ten dzień był bardzo dla mnie przytłaczający. Przytłaczający od nadmiaru emocji, uczuć, wspomnień, pytań o Niego, pytań o Ciebie: jak się trzymasz, jak to się stało, będzie dobrze. Jak ja na te pytania/zdania mam odpowiedzieć, gdy sama jeszcze nie odnalazłam idealnej odpowiedzi. Jedynie potrafiłam się uśmiechnąć, odpowiedzieć, że jakoś, że każdego kolejnego dnia jest coraz trudniej.

Każdego kolejnego dnia wiadomość, słowa, że Go nie ma, że nie powróci, że to naprawdę się stało przytłaczają jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. Przygwożdżają mocno do ziemi, że nie potrafisz się ruszyć, wykonać jakiś krok, coś powiedzieć. Podtrzymujesz coraz mocniej łzy, które chcą ukradkiem, nie postrzeżone polecieć po Twoim policzku. I nie wiesz już jak masz to wszystko ukryć przed obcymi ludźmi a przede wszystkim przed Nią, przed rodziną, która jako tako się trzyma, która każdego, następnego dnia próbuje żyć, na nowo, jednak bez Niego.

Przytłaczają Cię Twoje, własne emocje.
Przytłaczają Cię Twoje, własne wspomnienia.
Przytłaczają Cię Twoje, własne łzy.
Przytłacza Cię Twoja, własna rzeczywistość, w której żyjesz i funkcjonujesz.
Przytłacza Cię cały świat.

niedziela, 1 września 2013

Cicho krwawiąc.

demotywatory. pl


W ostatnim czasie jest wiele takich dni. Dnie, choć lenie, słoneczne i ciepłe, jednak mające dla mnie swoje drugie dno. Wielkie, szarobure dno, w którym nie widzę żadnego światła. 
Takie dni są dla mnie bardzo destrukcyjne. W takich dniach cicho krwawię, cicho krzyczę. Zamykam się w swoich myślach. Oddalam się.

To nie ja, to ktoś inny. Zupełnie obca osoba.

W takich dniach czuję, że jestem bardzo samotna, że nie mam nikogo, że nikt za mną nie tęskni, że nikogo nie obchodzę, że jestem nic nie warta.

Chciałabym to jakoś zatrzymać.
Chciałabym jakoś zatrzymać rozbiegane myśli.
Chciałabym powrócić do beztroskich lat dzieciństwa.

Drogi Przyjacielu chciałabym ZATRZYMAĆ CZAS.
Czy to jest możliwe?