poniedziałek, 18 lutego 2013

"Minuty dłużyły się niczym godziny"

Wykreślone: DZIEŃ DRUGI.

Księgarnia to dla Niej RAJ NA ZIEMI. Pomimo iż każda książka woła od progu kup mnie, kup mnie i zabierz ze sobą to i tak uwielbia przebywać wśród książek. Dotykać okładkę, kartki. Czuje wtedy ich historie, ich wiedzę, ich słowa i to co i w jaki sposób próbują wejść do jej wyobraźni. Do dzięki im potrafi na jakiś czas wyłączyć się ze świadomości i wejść w inny, zwariowany i mieniący się różnymi barwami świat. Czasem a może i zawsze utożsamia się z jednym bohaterem. Podkreśla znaczenia/wyrazy/słowa/zdania, które według niej są najważniejsze i które trafiają głęboko w jej duszę, umysł i pamięć.

Pozostało tylko cztery dni. Nawet kupiła dzisiaj mapę miasta, żeby się nie zgubić, bo z jej szczęściem mogłaby to uczynić. Niestety tym razem nikt jej nie będzie towarzyszył. Musi stawić sama czoło swoim demonom i obawom. Ale z drugiej strony pewnie nie będzie sama, jeżeli chodzi o towarzystwo, nie cielesne tylko duchowe. Bo wierzy, że wokół siebie ma wiele aniołów stróżów, którzy towarzyszą jej każdego dnia w pokonywaniu swoich słabości.

"Mam wrażenie, że ten tydzień spędziłam na jakimś pomoście, zastanawiając się, czy skaczę, czy się wycofuję"

niedziela, 17 lutego 2013

"Nie ma jak w domu"

Wypoczęła. Zregenerowała swoje siły. Spędziła czas ze swoimi bliskimi. Pobyła sama ze sobą. Obejrzała fantastyczne filmy. Przeczytała fantastyczne książki. Może powiedzieć, że tak minął jej czas pobytu w domu. I z cala pewnością może zgodzić się ze słowami, że "nie ma jak w domu".

Dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Świętowanie swoich urodzin (wiem późno ale nie mogła wcześniej z rodzinką) połączone z urodzinami Mamuśki. Jej 23 a  Mamuśki 50. Pół wieku niebywałego życia. Odbierała ten dzień całą sobą, chwytała każdą chwilę, cenną chwilę z najważniejszymi osobami w jej życiu. Ten dzień będzie wspominać z radością. Będzie pamiętać o śmiechu, szczęściu, rozmowach, trzymaniu na rękach bratanka. Jego uśmiech. Jego wielkie oczy jak się w kogoś wpatruje. Jego głos i jego pojedyncze "au" "ae" "ay". Cenne chwile, niebywałe chwile, cudowne chwile bo nie wie, czy będzie miała możliwość przeżyć inne takie chwile, bo nie wie co będzie za pięć dni.

Tak, te pięć dni, które zostały będą się jej dłużyć w nieskończoność. Nie chciała o nich pamiętać ale nieustannie powracają w jej myślach, na krótką, na jedną sekundę, ale właśnie ta jedna sekunda wystarcza aby zmienić jej nastrój, zmienić uśmiech w smutek i zadumę. Jednak próbuje nie poddawać się tym myślom i przekierowuje je na inne tory i jej się udaję. Powolutku ale daje radę.

Jutro wraca do szkoły. Zaczyna się nowy semestr. Obawia się co będzie, jak będzie. Jednak ma nadzieję, że wszystko pozostanie po staremu.

Zaczęła odliczać. Wykreśliła: DZIEŃ PIERWSZY.

„[..] Czasem ludzie znikają nam dosłownie sprzed oczu. Czasem odnajdują cię nagle, nawet jeżeli szukali cię przez całe życie. Czasem, kiedy przestajemy uważać, tracimy z oczu samych siebie. Wszyscy od czasu do czasu się gubimy, czasem z wyboru, czasem na skutek działania sił wyższych. A gdy dowiadujemy się, czego potrzebowała nasza dusza, pojawia się przed nami ścieżka. Czasem ją dostrzegamy, ale wbrew samym sobie idziemy dalej, w nieznane. Gniew, strach lub smutek powstrzymują nas przed powrotem. Czasem wolimy pozostać zagubieni. Wieczni wędrowcy. Czasem tak jest prościej. Czasem sami znajdujemy swoją własną drogę do domu. Tak czy inaczej, zawsze się odnajdujemy.”

wtorek, 12 lutego 2013

Cisza głębsza niż otchłań


"cisza głębsza niż otchłań" obawia się, że tak będzie do 22 lutego. Cisza i nic ponad to. Już się nie boi. Już nie. Wydoroślała, zrozumiała. Co ma być to będzie. Przyjmie to na klatę, spokojnie i z uniesioną głową, ale do 22 będzie w niej tylko cisza i zaduma. Stara się być szczęśliwą, nie przejmować ale byciem szczęśliwym jest być bardzo trudno. Potrzebne jest przede wszystkim wielka odwaga i upór w dążeniu w swoim postanowieniu. Da radę, Wierzy w to.

Wczoraj były dwie sytuacje, które były bardzo skrajne, które dały jej do myślenia.

1. Jej pierwsza wywrotka tej zimie. Nie pamięta jak to się stało. Chyba na sekundę straciła świadomość. Nie pamięta jak leciała. Pamięta jedynie jedną myśl. Jedno zdanie, które miała w głowie, które pamięta do dnia dzisiejszego. Jedno krótkie zdanie ale jak ważne: Chroń tylko głowę. I tak zrobiła. Nie uderzyła głową o beton, i to jest najważniejsze. Tylko za to zapłaciła cenę, jakim jest ból łokcia. Bo uderzyła mocno prawym łokciem i prawym barkiem. Boli, mocno boli, ale da radę, przezwycięży i ten ból.

2. Sytuacja w poczekalni - czekała 1.5 h by oddać krew na badania. Jako ostatnia została przyjęta o równej 10. Ale to nie jest ważne. Ważne jest to co było w trakcie czekania. Ważne jest to jak niektórzy ludzie sie zachowywali. Stwierdza z całą pewnością, że zawiść i głupota ludzka nie zna granic. Jak można z głupiej sprawy zrobić wielką awanturę. Tak, wszystko rozumie. Ale nigdy nie zrozumie tego jak ludzie potrafią być egoistyczni i nieczuli na innych. Przecież są ważniejsze w życiu sprawy, niż to kto, kiedy wchodzi, kto "przed kim" albo "po kim" stoi. Ludzie opamiętajcie się, dajcie spokój takim bzdurom. Ona patrzyła na nich jak na wariatów. Śmiała się w duchu z ich głupoty, ich zachowania. Pewnie kiedyś by włączyła się do nich. Stanęła po jakieś stronie. Ale nie tym razem. Tym razem stanęła obok i jedynie obserwowała komiczną  dla niej sytuację.

Tak, te dwie sytuacje wryły się mocno w jej pamięć. Dzięki temu wie co ma robić

sobota, 2 lutego 2013

Mała walka

Dzisiaj znowu wygrała. Wygrała wielką bitwę. Wygrała z Sesją. Dzisiaj miała ostatnie wyniki. Tak, i to były bardzo dobre wyniki. Nigdy jeszcze w życiu, jak jest studentką, nie cieszyła się z tak dobrej sesji. Ma po temu swoje powody. W tym roku, w czasie długiej nauki towarzyszyło jej przeziębienie, które nie chciało odpuścić. Więcej czasu przespała niż się uczyła, nie miała sił na nic, na naukę, na wychodzenie na powietrze, chciała tylko przespać tak ciężki dla niej czas. Dla niej dzisiejszy dzień jest bardzo ważnym, kolejnym dniem. Udało się jej pozaliczać wszystko w pierwszym terminie i bez żadnej tzw. "3".

Kiedy zobaczyła ostatni wynik uśmiechnęła się od ucha do ucha i pomyślała: "brawo Marta, Udało CI się, jesteś Wielka i jestem z Ciebie bardzo dumna, nie poddałaś się a walczyłaś i o to tutaj chodzi"!!!!! Po raz kolejny wygrała z samą sobą, ze swoimi przeciwnościami, ze swoimi myślami i ze swoim organizmem.

Nadchodzi wieczór. Szykuje się do świętowania. Wychodzi do ludzi, wychodzi z Ludźmi, tak ważnymi dla niej. Chce razem z nimi bawić się, zapomnieć o trudnych chwilach, jakim była nauka, chce się zając czymś innym.

DO południa czytała książkę, nigdy w życiu jeszcze nie wylała tylu łez, chociaż często płaczę nad tekstem. Ale ta jest wyjątkowa, ta poruszyła ją dogłębnie, wyszukała jej najskrytsze obawy, lęki. Dała tyle do przemyślenia, do zrozumienia, co jest najważniejsze, jak walczyć z przeciwnościami losu, z chorobą, jak prosić o pomoc w chwili zwątpienia i niemożnością samemu sobie pomóc, kiedy opadają siły. Dzięki tej książce wie, że Wybrała dobrze i Wie, że po raz kolejny Wygrała. Zrozumiała także, że najtrudniejszy jest pierwszy krok. Pierwszy krok do szczęścia. Pierwszy krok wypowiedzenia, tak prostych a zarazem trudnych słów, jakim są: Pomoc, Prośba, a także nie daję sama radę!!! Tak ważny jest pierwszy krok. I od teraz będzie wiedzieć jak ma począć i co ma zrobić.

Pewnie dziwicie się czemu piszę w trzeciej osobie (o Niej). Odpowiedź jest prosta: łatwiej jest mi ująć, zrozumieć to co chce przekazać, to co chcę napisać, niż miałabym pisać w pojedynczej osobie. Nigdy nie byłam dobra w prowadzeniu pamiętnika, ale wynalazłam swój sposób :) To cała JA :)

piątek, 1 lutego 2013

....

Kiedy nie można dodać dni do swojego życia, trzeba dodać życia swoim dniom

Wstała rano, pełna nadziei, z dobrym nastrojem i wewnętrznym spokojem (tego jej było potrzeba), chwilowa rozmowa podbudowała jeszcze to wszystko. Wyszła jeszcze bardziej zadowolona, jeszcze bardziej spokojna. Nie popsuło jej tego nawet niespodziewany egzamin, który przecież miał się nie odbyć. Do ostatniej chwili miała nadzieje (nie tylko ona), że nie będzie, że odpuści im, ale wykładowca zrobił im wielkiego psikusa. Rozdał kartki, zaczęli pisać, pełne 90 minut. Była szczęśliwa. Nie popsuło jej tego długie czekanie po wpisy, tak, długie godziny a pięć minut wpisywania oceny i nazwiska. Wróciła do mieszkania, odpoczęła, poczytała.

Wyszła na spacer, długi spacer. Z nowymi postanowieniami, przekonała się, że spacery także dają szczęście, radość. Była szczęśliwa, nawet w czasie deszczu. Parę dni temu, zapewne by marudziła, zapewne by nie wyszła, bo by jej się nie chciało, bo by wynalazła jakieś inne zajęcia by pozostać w ciepłym schronieniu, jakim dawał jej pokój. Ale nie tym razem. Tym razem, sama z własnej nie przymuszonej woli wyszła wtedy kiedy padało. Wzięła parasol. I cieszyła się, szła pełną werwą, pełna życia!!! Wstąpiła do centrum, do empiku. Tam, praktycznie każda książka krzyczała do niej KUP MNIE, KUP MNIE. Stała się niepoprawną posiadaczką kolejnych trzech książek. Do tej pory nie wiedziała, że kupno książki także daje szczęści. W końcu odważyła się na ten niebywały i ważny krok. Znudziło się jej i zmęczyło wyszukiwanie ebooków w internecie. Zawsze uważała, że książka to jest książka, ona tylko ma magię, ona tylko pokazuje to co naprawdę w tym chodzi, ona tylko potrafi przemówić do głębi wyobraźni człowieka. Nie wstydziła się uśmiechać do obcych, napotkanych na ulicy ludzi, sama się zdziwiła, że przypadkowy uśmiech też daje szczęście, też daje radość życia. Przekonała się, że taki zwykły uśmiech, podarowany komuś daje wiele, może komuś poprawić nastrój po ciężkim dniu; może komuś przywołać jakąś drobną sytuację; może zrobić wiele, niebywałych rzeczy.

Jest pewna, że wczorajszy dzień był przełomowym dniem w jej życiu. Było jej tego trzeba. Brakowało jej czegoś w życiu, ale wczoraj i dziś to znalazła. Znalazła sens istnienia i walkę do życia.

Jutro, będzie kolejnym ważnym dniem, teraz już to wie!!

Wie jedno, nie pozwoli aby myśli, inni fałszywi ludzie zmarnowali jednym słowem, czynem tego co zbudowała, wie, że DA RADĘ, bo jet twarda i wewnętrznie pełna Nadziei I Szczęścia :)