niedziela, 30 marca 2014

Na ryby

Nadszedł słoneczny weekend. Więcej było mnie na świeżym powietrzu niż w domu. Chociaż w pomieszczeniu szukałam ukojenia dla zdrowia. Wraz z wiosną ciągnie się moja alergia, która dokucza mi i nie zezwala uczestniczyć w poszukiwaniu śladów Pani Wiosny. Jednak mój determinizm nie pozwolił mi na ciągłym siedzeniu w czterech ścianach i tak dzisiaj mogłam delektować się ciszą, spokojem wody. 

Miłym zaskoczeniem dla mnie było to, że w tak słoneczny dzień ujrzały światło dzienne ryby w moim stawie. Było ich bardzo dużo. 

Zabrałam ze sobą koc i aparat. Usiadłam nad brzegiem stawu. I obserwowałam płynące fale, a wraz z nimi ryby - duże i małe. Ze stoickim spokojem w stadzie płynęły w swoim wyznaczonym celu, nie patrząc na przeciwności losu.


Spokój ten zmieniłam rzucając im chleb. Ze szczerym podziwem patrzyłam jak swoimi małymi pyszczkami skubią chleb. W mgnieniu oka zjadły wszystko.


Nie mogło zabraknąć Sierściucha, który towarzyszył mi przy podglądaniu ryb i sam miał nadzieję na pożywny obiadek. Niestety musiał obyć się smakiem .

Nie mogę już doczekać się tych wolnych i ciepłych dni podczas, których mogłabym delektować się ciszą i spokojem przy wędkowaniu.

 

Dzięki tym chwilom wyciszyłam się, przemyślałam, pobyłam sama ze sobą, a także z rodzinką, która również mi towarzyszyła. Wielokrotnie zapatrzyłam się na niebo i korzystałam z uroku słońca.

sobota, 29 marca 2014

Piosenka jest dobra na wszystko

Miałam w czwartek napisać kilka słów na temat koncertu, na którym byłam ale niestety robię to dzisiaj, bo miałam nadzieję, że się podzielę głosem, w którym zakochałam się od pierwszej nuty, niestety bloger uniemożliwia mi dodanie własnych filmików. Kilkakrotnie próbowałam, i nic. Nawet zmieniałam zapis filmiku, ale także sukcesywnie bloger wygrywał ze mną. No cóż. Nic na to nie poradzę. Umieszczę to, co zaczęłam pisać w czwartek:

"Jestem już po koncercie. Wrażenia niesamowite. Głosy fantastyczne. Wielokrotnie miałam ciary na ciele. Wiele twarzy. Dużo ludzi. Atmosfera - cudowna. Po prostu było to: "Piosenka jest dobra na wszystko".

Koncert odbył się w moim mieście, w sali gimnastycznej w Zespole Szkół, do którego chodziłam w czasie liceum. Po raz już piąty w tej szkole odbywał się taki koncert. Za każdym razem tematyka i utwory były inne. Za każdym razem ludzie dopisali, głosy i chór także dopisał. Dwa razy już na blogu opisywałam moje wrażenia po takim koncercie: Miłość swe humory ma i Mój serdeczny kraj

Wybierając się na koncert wiedziałam, że się nie zawiodę, że przeżyje każdą chwilę, każdy dźwięk każdą komórką swego ciała, każdą cząstkę.

Dlatego chciałabym Wam pokazać / przedstawić część tego co było:

Chór
 
Soliści





Na samym końcu był duet JR i MW, którzy zaśpiewali "Vivo per lei" Andrea Bocelli."

Słonecznego Dnia :)

czwartek, 27 marca 2014

Clouds

Jakiś czas temu, kiedy jeszcze mocno wiało wybrałam się na króciutki spacer, podczas którego zachwycałam się chmurami, ciężkimi chmurami, które w szybkim tempie odpływały ode mnie, jakby nie chciały się zatrzymać, bojąc się, że mogą nie być już tak piękne jak były, że zabraknie im czasu. Przyglądając się chciałam ich dotknąć, polecieć do nich i zanurzyć się w ich puszystości. Poprzez zdjęcia mogę to zrobić i wyobrazić sobie, że jestem tam, wśród ich piękna, wolna od trosk. Wolna od wszystkiego. 


Najbardziej ujmuje mnie ostatnie zdjęcie, na którym widzę Piękne, duże Serce i wiem, kto mógł to zrobić.

Tak było kilka dni temu, gdzie zachwycałam się pięknem natury. Dzisiaj natomiast zachwycać się będę pięknem muzyki, pięknem głosów. Dzisiaj wieczorem wybieram się na koncert. Kolejny koncert, w którym będę całym sercem, każdą częścią siebie. Dzisiaj odpłynę myślami. Dzisiaj będzie spokój. Dzisiaj będę się rozkoszować.

środa, 26 marca 2014

Kocie piękno

W kolejnym zadaniu fotograficznym, którą autorką tematu była eNNka zastanawialiśmy się nad pięknem:

Zinterpretuj fotograficznie myśl Cypriana Norwida: 
"Bo nie jest światło, by pod korcem stało,
Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,
Bo piękno na to jest, by zachwycało...."

W ubiegłym tygodniu nie miałam zbyt wiele czasu na spacerowanie, a tym bardziej na fotografowanie tego co mnie otacza, dlatego postanowiłam wysłać zdjęcie, które zrobiłam jakiś czas temu, a dokładnie w drugiej połowie lutego, kiedy uczyłam się obsługiwania nowego aparatu. Pogoda była wyśmienita. Świeciło słońce, czyste niebo i fantastyczne obiekty do fotografowania. Zawsze, kiedy spaceruję po swojej działce towarzyszy mi mój Sierściuch, tzn. mój kot. Chodzi za mną krok w krok, jakby mówił, że i on chce mieć jakieś zdjęcie. Nie wiele myśląc zrobiłam mu kilka zdjęć, na których wyszedł bardzo dostojnie i dumnie. 


Musiałam wybrać jedno zdjęcie. Najbardziej przemawiało do mnie te ostatnie, te jego duże, zielone oczy. Magnetyzują mnie i uspokajają.

Dlaczego takie zdjęcie? Dlatego, że dla mnie pięknem jest natura, zwierzęta. Zwłaszcza istoty ziemskie. Jak byłam młodsza, tzn. od końca podstawówki, aż do końca liceum nazywano mnie kocią mamą. Przydomek ten wiązał się tym, że to Ja zazwyczaj zajmowałam się kotami w domu, ja praktycznie zawsze byłam, wtedy kiedy kociła się nasza kotka, ewentualnie to ja pierwsza znajdywałam nowo co narodzone kocięta i to ja się małymi zajmowałam. I chyba dzięki temu nauczyłam się szacunku do życia, zwierząt, natury. Nauczyłam się jak zajmować się małymi istotami, jak o nie dbać. Dzięki temu pokochałam zwierzęta. I dzięki temu przez jakiś czas marzyłam o weterynarii. Jednak życie zweryfikowało te moje, dziecinne plany. Chociaż nie żałuję, bo przez ten czas studiów poznałam wiele wyjątkowych i fantastycznych ludzi.

Sierściuch miał już swój debiut (Tutaj i Tutaj) na tym bloga. Jednak nie potrafiłam przejść obok tego fantastycznego (dla mnie) zdjęcia.

niedziela, 23 marca 2014

Zewnętrzne Poznanie

Długo się zastanawiałam nad zmianami na blogu. Długo ten pomysł kiełkował mi w głowie. Musiałam dobrze to przemyśleć, przeanalizować czy warto, czy zostawić tak jak jest, czy to ma jakiś sens. Wielokrotnie zmieniałam profilowe zdjęcie dopasowując do treści, które umieszczam. Bardzo często coś mi nie pasowało, aż do chwili, kiedy zrobiłam, a następnie udostępniłam zdjęcie, które (jak Dalia powiedziała) idealnie pasuje do nazwy blogu. 

Kilka dni temu dojrzałam do zmian. Zmian wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Droga ta była wyboista. Szukałam siebie w tym co chce ukazać. Poznaliście to, o czym myślę, jaka jestem, jak przekazuje swoje emocje. Wielokrotnie czytałam, że jestem Wrażliwa. Często zastanawiałam się jak to możliwe, że po przeczytaniu kilku słów można tak poznać Kogoś i celnie go scharakteryzować. Może dlatego, że nie piszę nic na siłę, że przekazuje swoje prawdziwe emocje, nie robi nic pod publikę. W tym wszystkim co udostępniam u siebie zdarzyło się naprawdę. Nazwa bloga także nie jest przypadkowa, dlatego w każdym słowie i w każdym zdjęciu zostawiam pewną część siebie. 

Blog ten bardzo mi pomógł. Przez tę drogę, którą tu spędziłam poznałam siebie, nauczyłam się mówić o pewnych sprawach, nauczyłam się wypowiadać o swoich emocjach, demonach, które siedziały we mnie. Traktuję ten blog jak terapię, która bardzo pomaga uporać się, uporządkować myśli, zrozumieć siebie.

Dzięki temu blogowi poznałam wiele wyjątkowych historii, które wiążą się z fantastycznymi ludźmi. Blog ten umożliwił mi również wzięcie udziału w konkursie fotograficznym, który pozwolił mi na ujawnienie innej mojej, kreatywnej duszy, innej części siebie. Fotografia zawsze mnie pociągała, tylko nie miałam odwagi by wsiąść aparat i robić zdjęcia tego, co widzę. Konkurs u Mrocznego dokonał czegoś niemożliwego. Znowu poznałam siebie. Tak jak, kiedyś pisałam pewnie zakup nowego sprzętu by się nie udał, gdyby nie ten konkurs. Zbliża się koniec wyzwania, zadań fotograficznych, dlatego chciałam podziękować za możliwość udziału i pokazania siebie poprzez zdjęcia, otwarcia swej duszy i spowodowania, że rozwinęłam się w tej nowej dla siebie dziedzinie, dziedzinie życia, pasji i obserwowania wszystkiego co jest piękne i niewidoczne na pierwszy rzut oka.

Od kilku dni głęboko zastanawiam się, czy warto dalej ciągnąć prowadzenie bloga. Na tą chwilę nie potrafię odpowiedzieć na pytania, które mnie nurtują. Na tą chwilę nie mogę powiedzieć jak długo i czy w ogóle będę jeszcze prowadzić blog. Chcę cieszyć się każdą chwilą spędzoną w tym świecie. Chcę pokazywać siebie. Wiem, że nieraz będą dłuższe przerwy, żeby nabrać sił, pomyśleć, poukładać, zrobić zdjęcia. Nie chcę siebie pośpieszać, że muszę, że tak wypada, że nie można robić przerw bo o Tobie zapomną. W tym co robię chcę pozostać sobą bez przymusu i presji i dlatego będę robić to, co uważam za najlepsze dla siebie. Jestem również zdania, że jeżeli raz kogoś zachwyciłaś, pozostawiłaś jakiś ślad w życiu innych ludzi to, to do Ciebie powróci. Może nie dziś, nie jutro, ale za jakiś czas. I tego będę się trzymać.

Świat wirtualny może wciągnąć, jednak świat realny powinien być na pierwszym planie, i tam powinniśmy się realizować, dążyć do celu. Warto być sobą, zwłaszcza w świecie rzeczywistym.

Poznaliście mnie od wewnątrz. Poznaliście moją wrażliwość, siłę, odwagę, sposób radzenia sobie z pewnymi sytuacjami. Poznaliście moje zdanie na pewne rzeczy. Poznaliście pewne odmiany tego co czytam, oglądam. Poznaliście mój sposób patrzenia na świat i innych ludzi. Jednak nie mogliście poznać mnie od zewnątrz, to jak wyglądam. Do tej pory nie chciałam się od tej strony ujawniać. Jednak myślę, że przyszedł czas i na tą zmianę, dlatego od dzisiaj możecie mnie poznać z takiej strony:

   
 
 

Zdjęcia są z różnych etapów mojego życia. Ostatnie zaś jest najbardziej aktualne. Oto ja, w swojej okazałości.

Do tej pory czegoś mi brakowało. Czułam, że blog jest niepełny, aż do dzisiaj. Dzisiaj jest kolejna zmiana, na którą długo dojrzewałam.